Nie mam siły, by płakać.
Nie mam siły, by uśmiechać się.
To wszystko zabija mnie od środka. Każe mi być dzielną jednocześnie przyciskając do ziemi i gnojąc. Za co to wszystko?! Za to, że chciałam być szczęśliwa? Jak mam podnieść się, nie mając motywacji? Nie mam siły, by znosić to wszystko. Miłość to choroba, z którą nie potrafię wygrać. Dopadła mnie i nie chce wypuścić. Chociaż krzyczę: Odejdź! Dlaczego tak jest...dlaczego? Nie mam siły by uśmiechnąć się i udawać szczęśliwą. Nie tyle siły, co ochoty. A słyszałam, że miłość dodaje skrzydeł, a nie je podcina - piórko po piórku. I patrzę w okno i próbuje zrozumieć...i nie potrafię. Kiedy będzie dobrze? Nie mam już siły, by CIEBIE kochać...przepraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz :)