niedziela, 3 sierpnia 2014

Czy miłość boli? 
Zdecydowanie i chociaż nie jest to ból fizyczny, to obawiam się, że jest gorszy od doznań cielesnych. Ten wewnątrz nas zostaje i utrzymuje się długo wzmacniając się.
Czy jest więc lek na miłość?
Niektórzy powiadają, że czas leczy rany - owszem ale jest to proces czasochłonny. Można leczyć miłość - miłością. Ale czy to będzie miłość czy desperackie szukanie ratunku?
Jestem właśnie tą osobą, która szukała ratunku i nie wyszła na tym dobrze. Dlaczego? Chociażby dlatego, że na zewnątrz pokazywałam siebie ze strony niezdartej emocjonalnie, a wewnątrz drżałam na myśl o zranieniu. Jestem osobą - niestety - bardzo uczuciową i to jest chyba moja największa wada. Po mojej Pierwszej miłości - która zraniła mnie w najdotkliwszy sposób i to nieszczęsne trzy razy - przyszła kolej na ratunek. Ratunek polegał na zapomnieniu o starej miłości i spowodowaniu tak zwanej zazdrości. Jak na Tym wyszłam? Jak zabłocki na mydle Moje lekarstwo okazało się być horrorem. Horrorem, który przysporzył jeszcze więcej bólu niż Pierwszy. Lekarstwem na Drugiego okazał się Trzeci. Trzeci trwa przy mnie lecz nie układa się nam dobrze. Boję się jutra i wyczekuję go.

Nie jestem bez winy.

Jeżeli kiedykolwiek dojdzie do rozstania z Trzecim - poszukam faceta dojrzałego, który doceni stałą miłość. Nie będę zważać na wiek - przecież to uczucia są najważniejsze.

4 komentarze:

  1. może i nie jesteś bez winy, ale to normalne, że szukasz czegoś, co przyniesie Ci ukojenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dowiedziałabyś się, że to nie działa, gdybyś tego nie sprawdziła. A może działa tylko "kolejny" hmm... nie był znów odpowiedni?

    OdpowiedzUsuń
  3. coś o tym wiem...a uczucia... czasem wydaje mi się, że lepiej jakby ich nie było, a czasem chciałabym je tak naprawdę czuć, to i tamto...

    OdpowiedzUsuń
  4. miłość nie zawsze boli, zależy jak się trafi i na kogo.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)

Przeszłości nie zmienisz, ale przyszłość mógłbyś.